Kronika latami – 1999 rok

Powrót do przeglądania kroniki latami


Lista chórzystów w sezonach artystycznych


Wydarzenia:

  • USA, Idaho International Choral Festival ’99, Pocatello
  • PPA, Weill 2000, Wrocław
  • Nieszpory Ludźmierskie, Gliwice 2000-06-17
  • “Droga Życie Miłość”, Żary 2001-01-30
  • PPA, Bodajbo, Wrocław, 2001-03-17
  • Requiem, Wrocław, 2001-04-08

Pryzmat, 141

Koncert wielkopostny
W Niedzielę Palmową. 8 kwietnia br. w kościele pod wezwaniem św. Antoniego na Karłowicach odbył się już szósty koncert wielkopostny pod honorowym patronatem Kolegium Rektorów Wyższych Uczelni Wrocławia i Opola zorganizowany przez Zakład Usług Socjalnych PWr. Tym razem program był bardzo ambitny. Połączone chóry – Uniwersytetu Wrocławskiego „Gaudium” (przyg. Alan Urbanek) i Akademicki Chór Politechniki Wrocławskiej (przyg. Małgorzata Sapiecha-Muzioł) oraz Wrocławska Orkiestra Kameralna „Leopoldinum” wraz z solistami: Jarosławą Walczak-Prus (sopran), Elżbietą Kaczmarzyk (alt), Tomaszem Janczakiem (tenor) i Wojciechem Ziarnikiem (bas) pod dyrekcją Alana Urbanka wykonały Requiem d-moll Wolfganga Amadeusza Mozarta. To ostatnie dzieło wielkiego kompozytora powstawało w atmosferze tajemniczości i dramatyzmu. Otrzymany anonimowy list zawierający zamówienie na mszę żałobną twórca uznał za zapowiedź rychłej śmierci. Wierzył, że pisze Requiem dla siebie. Jego przeczucia się spełniły. Nie zdążył ukończyć zamówionego utworu. Zrobił to jego zaufany uczeń – Süssmayr, który wykorzystując szkice, zapisane kartki i uwagi ustne Mozarta nadał dziełu zamknięty kształt. Historia niezwykłych okoliczności towarzyszących powstaniu tej mszy żałobnej (ukazanych w znanym filmie Miloša Formana „Amadeusz”), jak i sława pięknej, klasycznie zrównoważonej, ale pełnej uczucia i dramatyzmu muzyki przywiodły do karłowickiego kościoła bardzo licznych słuchaczy. Były nawet kłopoty z rozpoczęciem koncertu, ponieważ głodni wielkiej sztuki ludzie nie chcieli zrezygnować ze swoich z trudem zdobytych miejsc i zwolnić koniecznej dla występujących artystów przestrzeni. Ale już po upływie czterdziestu minut, po nieco przydługim i przyjmowanym z pewnym zniecierpliwieniem słowie wstępnym, muzycy mogli rozpocząć swój występ. Trzeba przyznać, że artyści stanęli na wysokości zadania. Oba chóry doskonale współbrzmiały z profesjonalną orkiestrą kameralną. Nieco gorzej – być może ze względu na nienajlepszą akustykę wnętrza -słyszalni byli soliści. A szkoda, bo śpiewająca altem Elżbieta Kaczmarzyk obdarzona jest ciekawą barwą głosu, a bas Wojciecha Ziarnika także się wyróżniał.

Koncert wzbudził szeroki aplauz publiczności. Wykonawcy zostali nagrodzeni brawami na stojąco, za co zrewanżowali się dwoma bisami. Chóry raz jeszcze wykonały Sekwencję -Dies irae i chyba najpiękniejszą i pełną smutku część, jaką jest Lacrimosa dies illa.
Było to naprawdę duże przeżycie artystyczne. (hw)